Category Archives: Ogólne

Przedawnienie z urzędu

Od pewnego czasu Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowuje rewolucyjną zmianę w systemie przedawnienia roszczeń. Zmiany mająby ć bardzo szerokie i obejmować skrócenie terminów przedawnienia, zmianę zasad dotyczących przerwania biegu przedawnienia, wreszcie – powrót do zasady, zgodnie z którą sąd będzie z urzędu uwzględniał przedawnienie roszczenia.

Po co jest przedawnienie

Jak wiele instytucji prawnych przedawnienie ma wielu wrogów i budzi wiele emocji. W pewnym uproszczeniu wygląda to tak:

  • wierzyciel, którego roszczenie się przedawniło jest tym oburzony i uważa, że termin przedawnienia jest stanowczo zbyt krótki;
  • dłużnik – pozwany o roszczenie sprzed wielu lat (ale jeszcze nieprzedawnione) ocenia jako skandaliczne, że termin przedawnienia jest tak długi.

Oczywiście każdy patrzy na sprawę przez pryzmat swoich interesów. Przepisy natomiast powinny uwzględniać potrzeby wszystkich stron.

Dlaczego przedawnienie jest potrzebne? Tu odpowiedź jest prosta – niezależnie od tego, jak zapatrujemy się na tę kwestię pod względem etycznym czy wręcz moralnym (zasada, że długi należy spłacać) w grę wchodzi aspekt czysto praktyczny. Upływ czasu powoduje, że udowodnienie pewnych okoliczności staje się bardzo utrudnione lub wręcz niemożliwe. Gdyby nie przedawnienie, w istocie należałob bez końca przechowywać dowody wykonania zobowiązań, a każdy musiałby w domu, czy biurze mieć segregatory wypełnione potwierdzeniami przelewów za rachunek za prąd sprzed trzydziestu lat.

Z drugiej oczywiście strony termin przedawnienia nie powinien być za krótki (z wyjątkiem pewnych szczególnych kategorii roszczeń) – z różnych powodów wierzyciel może nie chcieć podejmować działań formalnych przeciwko dłużnikowi od razu. Typową sytuacją jest przypadek, gdy wierzyciel i dłużnik pozostają w stałych relacjach, a dłużnik znajduje się w przejściowych kłopotach finansowych. W takiej sytuacji podejmowanie działań zmierzających do przerwania biegu przedanienia mogłoby popsuć skądinąd dobre relacje między stronami.

Jak jest obecnie?

W razie sporu sądowego przedawnienie uwzględniane jest wyłącznie na zarzut podniesiony przez dłużnika. W przypadku niepodniesienia takiego zarzutu – sąd nie rozważa w ogóle kwestii przedawnienia (nawet jeśli roszczenie jest w oczywsity sposób przedawnione.

Jest kilka uzasadnień dla takiego modelu, z których najważniejsze to:

  • kontradyktoryjność postępowania – od wielu lat kolejne nowelizacje kodeksu postępowania cywilnego zmierzały do zwiększenia kontradyktoryjności i rezygnacji z paternalistycznego modelu postępowania sądowego;
  • założenia, że dłużnik może nie chcieć skorzystać z przedawnienia – np. dlatego, że uważa, że roszczenie jest niezasadne od samego początku i chce się bronić „merytorycznie”.

Równocześnie model ten ma swoje negatywne strony:

  • niska świadomoś prawna – kultura prawna nie stoi w Polsce na najwyższym poziomie. Co prawda internet huczy od stron z różnego rodzaju poradami prawnymi, jednak równocześnie dominującą postawą jest „Nie będę odbierać listu z sądu i od komornika to nie będzie problemu”. Brak wiedzy na temat swoich praw jest powszechny, co powoduje że w pewnej grupie spraw zarzut przedawnienia nie jest podnoszony ze względu na zwyczajny brak wiedzy;
  • źle działający system doręczeń zastępczych – który powoduje, że nieraz opłacalne jest wnoszenie powództw o przedawnione roszczenia (zwłaszcza przy wykorzystaniu e-sądu) licząc na to, że pozwany nie odbierze korespondencji i uprawomocni się nakaz zapłaty.

Co zmieni uwzględnianie przedawnienia z urzędu?

Nowy model będzie miał w założeniu przeciwdziałać tym patologiom (podobnie jak wcześniejsze wprowadzenie ograniczenia możliwości dochodzenia roszczeń w elektronicznym postępowaniu upominawczym).

Równocześnie będzie powodował dodatkowe obciążenie sądów poprzez konieczność ustalania od kiedy zaczyna biec termin przedawnienia (ponieważ nie zawsze będzie to oczywiste na podstawie przedstawionych przez powoda twierdzeń i dowodów). Nowe rozwiązanie na pewno może wpłynąć na przedłużenie pierwszego (upominawczego) etapu spraw o zapłatę.

Z punktu widzenia praktyki nie oceniałbym natomiast tej zmiany, ani jako jednoznacznie dobrej, ani jako jednoznacznie złej. Po prostu będziemy mieli do czynienia z nowym (choć równocześnie starym) modelem, do którego wszystkie strony będą musiały się przystosować. O wiele bardziej doniosły skutek będą miały moim zdaniem pozostałe elementy nowelizacji – szczególnie skrócenie podstawowego okresu przedawnienia z 10 do 6 lat, skrócenie okresu na egzekwowanie roszczenia stwierdzonego prawomocnym wyrokiem, czy wreszcie wprowadzenie zasady, że wszczęcie postępowania sądowego nie prowadzi do przerwania biegu przedawnienia ale jedynie do wstrzymania zakończenia jego biegu – to w tych zmianach kryje się prawdziwa rewolucja.

Sama nowelizacja jest też bardzo wyraźnym zwrotem względem dominującej co najmniej od kilkunastu lat tendencji zwiększania kontradyktoryjności procesu cywilnego. W tym kontekście należy się spodziewać dalszych zmian zmierzających do wzmocnienia pozycji słabszych (czy to ekonomicznie, czy to przez brak kompetencji) uczestników postępowań sądowych.

Reklamy

Możliwość komentowania Przedawnienie z urzędu została wyłączona

Filed under Ogólne, Postępowanie sądowe, Terminy, Uncategorized, Zarzuty, Zmiany przepisów

Skarga o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku

Dwuinstancyjność postępowania sądowego jest dość powszechnie uważana za jedną z podstawowych gwarancji prawa do sądu. W polskim porządku prawnym znajduje ona oparcie w przepisach Konstytucji, która stanowi, iż Postępowanie sądowe jest co najmniej dwuinstancyjne.

„Na papierze” zasada ta jest bardzo klarowna. Akceptujemy, że rozpoznający sprawę sędzia jest tylko człowiekiem, a zatem może się pomylić. Aby zminimalizować ryzyko i koszt tych pomyłek, pozwalamy zatem stronie zakwestionować wyrok i odwołać się do sądu wyższej instancji.

Gdy zapytać prawników „Ile instancji powinno mieć postępowanie sądowe”, znakomita większość z nich odpowie zapewne, że dwie instancje to optymalne rozwiązanie. Gdyby sądownictwo było jednoinstancyjne, strona nie miałaby szansy na zakwestionowanie niesprawiedliwego wyroku. Z kolei, gdyby wprowadzić więcej instancji – doszłoby do przedłużania postępowań sądowych i całkowitej już niesprawności sądownictwa. Dwie podstawowe instancje uznaje się tu za rozsądny kompromis między sprzecznymi zasadami.
Sytuacja mogłaby się przedstawiać radykalnie inaczej, gdyby to samo pytanie „Ile instancji powinno mieć postępowanie sądowe” zadać klientom sądów kiedy wychodzą z sali sądowej po ogłoszeniu wyroku, odpowiedzi byłyby prawdopodobnie radykalnie odmienne:
  • wygrywający odpowiedzieliby, że „już wystarczy i ani jednej więcej”;
  • przegrywający – że „jeszcze jedną”.

W praktyce dla niezadowolonej strony dwie instancje to stanowczo niewystarczająca liczba.

Stara prawnicza mądrość głosi, że  z każdego wyroku sądu jedna strona jest niezadowolona  – prawda jest jednak taka, że bardzo często z wyroku niezadowolone są obie strony. Jeśli toczące się przed sądem postępowanie nie jest bardzo prostą sprawą o zapłatę – wówczas nawet wygrywający znajdzie w wyroku coś z czego będzie niezadowolony.
Efektem jest dość powszechne poszukiwanie sposobów na doprowadzenie do rozpoznania sprawy przez „trzecią instancję”.

Konstytucja przewiduje „co najmniej dwuinstancyjność”, a kodeks postępowania cywilnego? Oprócz dwóch podstawowych instancji, mamy:

  • skargę kasacyjną;
  • zażalenia do Sądu Najwyższego na orzeczenie Sądu drugiej instancji uchylające sprawę do ponownego rozpoznania;
  • skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku;
  • czy wniosek o wznowienie postępowania.

Powyższe możliwości mają złagodzić rygorystyczność dwuinstancyjności – w końcu sąd odwoławczy również popełnia błędy.

Skarga kasacyjna jest najbliższa „trzeciej instancji” (chociaż zaskarżenie do Sądu Najwyższego ma swoje istotne odrębności), jednak w wielu sprawach nie przysługuje.

Nawet jeśli nie ma możliwości złożenia skargi kasacyjnej, osoby niezadowolone z wyroku sądu drugiej instancji poszukując możliwych rozwiązań zmiany swojej sytuacji, nieraz dowiadują się o istnieniu skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia.

Mocna nazwa – „niezgodność z prawem” i możliwość zakwestionowania prawomocnego wyroku to najczęściej wszystko, czego potrzebuje taka osoba, żeby z entuzjazmem sięgnąć po opisaną skargę.

Tymczasem trzeba pamiętać, że celem skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem nie jest uchylenie prawomocnego wyroku. Skarga jest instrumentem służącym osobie, której została wyrządzona szkoda wskutek wydania orzeczenia naruszającego przepisy prawa materialnego lub postępowania.

Celem skargi jest uzyskanie orzeczenia, które potwierdzi, że wyrok był niezgodny z prawem, dzięki czemu poszkodowany będzie mógł domagać się odszkodowania od Skarbu Państwa – jednak pierwotny wyrok (z drobnymi wyjątkami – pozostaje w mocy.

Przykład

Po rozpoznaniu apelacji Sąd Okręgowy zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że zasądził od Jana Kowalskiego na rzecz spółki X Sp. z o. o. kwotę 20 tysięcy złotych.

Wyrok był już prawomocny i wykonalny, więc Jan Kowalski zapłacił powyższą kwotę na rzecz przeciwnika, jednak ponieważ nie zgadzał się z wyrokiem, złożył skargę o stwierdzenie niezgodności wyroku Sądu Okręgowego z prawem.

Sąd Najwyższy uznał skargę i stwierdził niezgodność tego wyroku z prawem.

Jan Kowalski ma w tej sytuacji możliwość domagania się od Skarbu Państwa odszkodowania spowodowanego wydaniem niezgodnego z prawem orzeczenia, natomiast nie może domagać się zwrotu zapłaconej kwoty bezpośrednio od spółki X Sp. z o. o.

Trzeba jednak pamiętać, że skarga nie jest rozwiązaniem wszelkich niesprawiedliwości i z założenia jest ukierunkowana na usuwanie tylko najbardziej jaskrawych nieprawidłowości, o czym przypomniał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 13 stycznia 2017 roku (sygn. akt III CNP 3/16). W wyroku tym Sąd Najwyższy uznał, że jeśli sąd mógł wybrać jedną z kilku możliwych wykładni przepisów, to wówczas nie można stawiać mu zarzutu, że wybrał jeden z możliwych poglądów: Na rzecz każdego ze wskazanych poglądów można powoływać rzeczową argumentację, na co wskazują wypowiedzi nauki i judykatury (…). Sądy pierwszej i drugiej instancji przyjęły więc jedną z możliwych wykładni właściwych przepisów, wobec czego nie można na tej podstawie stwierdzić niezgodności z prawem wyroku.

Trzeba przy tym pamiętać, że  w prawie niemal na każdy temat można znaleźć rozbieżne orzecznictwo i poglądy przedstawicieli doktryny. W połączeniu z drugim ograniczeniem – z tym, iż skargi nie można oprzeć na nieprawidłowych ustaleniach dotyczących faktów oraz oceny dowodów – skarga o stwierdzenie niezgodności z prawem jest instrumentem o bardzo wąskim zastosowaniu, a nie uniwersalną drogą do trzeciej instancji, jak życzyłoby sobie wiele osób niezadowolonych z orzeczeń sądów.

Możliwość komentowania Skarga o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku została wyłączona

Filed under Ogólne, Orzecznictwo, Postępowanie sądowe, Uncategorized

Przecież to oczywiste

Gdybym miał sporządzić listę grzechów głównych osób biorących udział w postępowaniu sądowym i prowadzących do najbardziej spektakularnych porażek, bez wątpienia na pierwszym miejscu znalazłoby się przekonanie, że sprawa jest oczywista.

Z jednej strony trudno się dziwić, że ten błąd jest popełniany tak masowo – w końcu to naturalne, że człowiek uważa, że ma rację, a skoro patrzy na wszystko ze swojej perspektywy, to ta racja też wydaje się oczywista. Podobnie jak naturalne jest negowanie i ignorowanie racji przeciwnika – to zupełnie normalny mechanizm w sytuacji konfliktu, który pozwala nam z jednej strony czuć się lepszymi, z drugiej – bardziej stanowczo bronić swoich racji.

Tymczasem decydując się na wzięcie udziału w postępowaniu sądowym (czy też będąc do tego zmuszonym, jeśli jest się pozwanym) – warto spojrzeć na całą sprawę z boku i zastanowić się nad nią, a przynajmniej spróbować dokonać jej zobiektywizowanej oceny.

Patrząc z własnego punktu widzenia, dla strony postępowania sądowego często jest oczywiste, że druga strona jest nieuczciwa, nie ma racji, domaga się zapłaty kwot, które są nienależne (albo przeciwnie – odmawia zapłaty kwot, które są oczywiście należne). To przekonanie może być prawdą (druga strona faktycznie może nie mieć racji i nawet świetnie może zdawać sobie z tego sprawę), ale może też być fałszywe (obie strony są przekonane, wręcz „wiedzą” że „ten drugi jest oszustem”). Przy czym źródła tego przekonania mogą być różne – poczucie skrzywdzenia, informacje pochodzące z trzeciej ręki, nieoficjalne rozmowy. Może to być nawet zwyczajny brak wiedzy – przykładowo pozwany skorzystał z usług powoda, bo chciał uzyskać określony efekt, gdy tymczasem usługi powoda dotyczyły czegoś zupełnie innego i rezultat, o jaki chodziło powodowi nigdy nie znajdował się w ich zakresie.

Niezależnie od przyczyny, rezultat często jest ten sam – strona wyrusza do sądu uzbrojona przede wszystkim w przekonanie, o własnej słuszności, która jest widoczna na pierwszy rzut oka. Ponieważ sprawa jest „oczywista”, strona nie kłopocze się zgromadzeniem i przedstawieniem spójnego materiału dowodowego.

Co tymczasem widzi sąd? W najlepszym wypadku kilka dokumentów, zeznanie jednego świadka, który nie ma pojęcia o sprawie i zeznanie strony, która nie potrafi przekonująco uzasadnić swoich twierdzeń; w dodatku druga strona w całości zaprzecza temu i tak szczątkowemu materiałowi dowodowemu.

Przypomnijmy – sąd nie wie nic więcej ponad to, co przedstawiły strony postępowania. Sąd nie brał udziału w rozmowach pozwanego z powodem, nie słyszał zapewnień składanych przez powoda pozwanemu (albo odwrotnie); nie dochodziły do niego plotki o tym, że pozwany jest oszustem. Sąd wie tylko to, co zostało mu przedstawione i tylko to może ocenić. Jeśli pozwany zeznaje spójnie i konsekwentnie, a powód zaprzecza sam sobie w każdym kolejnym zdaniu tylko dlatego, że jest zdenerwowany i nie rozumie części zadawanych mu pytań, a równocześnie brak jest jakichkolwiek innych dowodów, które mogłyby wpłynąć na ocenę tych twierdzeń, sąd dojdzie do wniosku, że pozwany jest wiarygodny, a powód nie.

Wiele spraw jest przegrywanych z kretesem właśnie dlatego, podczas gdy chłodne spojrzenie z boku jednoznacznie pokazałoby, że tak naprawdę z wiarygodnego materiału przedstawionego sądowi wynika bardzo niewiele albo dokładnie nic nie wynika. I w efekcie okazuje się, że jedynym istotnym dowodem jest zeznanie strony – a niestety tu w grę wchodzi kolejny błąd „mam rację, więc jak wszystko powiem, to będzie oczywiste”. Tymczasem w przesłuchaniu okazuje się, że dla postronnego obserwatora (jakim jest sąd) takie zeznania okazują się zbiorem gołosłownych twierdzeń, za których wiarygodnością nic nie przemawia.

Warto się nad tym zastanowić, decydując się na wniesienie pozwu albo przygotowując się do złożenia odpowiedzi na pozew lub sprzeciwu od nakazu zapłaty. Warto spojrzeć na dowody obiektywnie – czy naprawdę kartka z nabazgranymi kilkoma liczbami i nieczytelnym podpisem, jest istotnym i mocnym dowodem? Czy świadek rzeczywiście coś wie o sprawie? Komu ja dałbym wiarę, gdybym nic nie wiedział i musiał bez uprzedzeń, obiektywnie ocenić przedstawione materiały?

Podstawą powinno być zatem zgromadzenie i przedstawienie dowodów potwierdzających nasze stanowisko, a nie opieranie się na przekonaniu, że wystarczy tylko część tego materiału. Rezygnacja z przedstawienia części świadków, czy złożenia wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego, w wielu przypadkach może przesądzić o przegraniu słusznej skądinąd sprawy. Podobnie zresztą jest z ograniczeniem się do pojedynczego zarzutu (nawet bardzo mocnego jak zarzut przedawnienia) – podniesienie takiego zarzutu i rezygnacja z merytorycznego przedstawienia swojego stanowiska jest równie często popełnianym błędem.

Oczywiście nie zawsze możliwe jest zgromadzenie pełnego czy lepszego materiału dowodowego – jednak rzetelna odpowiedź na te pytania, pozwala przynajmniej ocenić jaka jest rzeczywista pozycja w danym sporze i uniknąć bolesnego rozczarowania związanego z przegraniem sprawy, która przecież była „oczywista”.

Możliwość komentowania Przecież to oczywiste została wyłączona

Filed under Ogólne, Postępowanie sądowe, Uncategorized

Wznowienie postępowania – orzecznictwo Sądu Najwyższego

Z doświadczenia mogę powiedzieć, że instytucja wznowienia postępowania wywołuje u stron wiele nadziei i oczekiwań, które to nadzieje i oczekiwania znacząco odbiegają od celów i założeń tej konstrukcji prawnej.

W oczach wielu uczestników postępowań sądowych wznowienie postępowania stanowi bowiem niejako „kolejną instancję”, szansę na prowadzenie po raz kolejny tego samego sporu. Podobnie jak w przypadku skargi kasacyjnej powszechne jest przekonanie, że jakakolwiek (rzeczywista lub tylko wyobrażona) nieprawidłowość w wyrokowaniu, może stanowić podstawę wznowienia postępowania.

Tymczasem wznowienie postępowania może nastąpić w bardzo wąskiej kategorii przypadków, co do zasady dotyczących jedynie kwalifikowanych kategorii uchybień oraz wydarzeń, które miały miejsce już po zakończeniu postępowania.

Być może najważniejszą w praktyce przesłanką wznowienia postępowania jest wykrycie takich okoliczności faktycznych lub środków dowodowych, które mogłyby mieć wpływ na wynik sprawy, a z których strona nie mogła skorzystać w poprzednim postępowaniu (art. 403 § 2 k.p.c.). Z tej przyczyny warto zwrócić uwagę na dwa niedawne postanowienia Sądu Najwyższego, w których za przyczynę mogącą uzasadniać wznowienie postępowania zostało uznane między innymi:

  • wykrycie operatu szacunkowego, w którym wartość nieruchomości stanowiącej przedmiot postępowania o zniesienie współwłasności została wyceniona w sposób radykalnie odmienny od opinii biegłego wydanej w danym postępowaniu (biegły w postępowaniu o zniesienie współwłasności wycenił nieruchomość podlegającą podziałowi na kwotę 598.112 złotych, a tymczasem w opinii wykonanej na zlecenie innego podmiotu nieruchomość została wyceniona na kwotę 122.360 złotych) (Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 8 maja 2015 roku);
  • ustalenie adresu osoby mogącej być świadkiem – nawet jeśli strony w trakcie postępowania były świadome istnienia świadka, pod warunkiem uprawdopodobnienia, że strona nie była w stanie ustalić adresu świadka przed zakończeniem postępowania (postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 7 maja 2015 roku).

Możliwość komentowania Wznowienie postępowania – orzecznictwo Sądu Najwyższego została wyłączona

Filed under Ogólne, Postępowanie sądowe, Prawomocność

Pocztowy „Paragraf 22”

Dziś kilka słów o czymś, co najkrócej możnaby nazwać „pocztowym paragrafem 22” – konstrukcji, którą należałoby uznać za perfekcyjny przykład fatalnej legislacji, albo (przeciwnie) przykład legislacji doskonałej, ale za to idealnie niesprawiedliwej.

Na nasz swojski „Paragraf 22” składa się szereg przepisów, z których trzy należałoby uznać za najważniejsze:

1) art. 92 ustawy prawo pocztowe

Art. 92 1. W przypadku niewykonania lub nienależytego wykonania usługi pocztowej prawo wniesienia reklamacji przysługuje:

1) nadawcy;

2) adresatowi – w przypadku gdy nadawca zrzeknie się na jego rzecz prawa dochodzenia roszczeń albo gdy przesyłka pocztowa lub kwota pieniężna określona w przekazie pocztowym zostanie doręczona adresatowi.

2) art. 139 kodeksu postępowania cywilnego

Art. 139 1. W razie niemożności doręczenia w sposób przewidziany w artykułach poprzedzających, pismo przesłane za pośrednictwem operatora pocztowego w rozumieniu ustawy z dnia 23 listopada 2012 r. – Prawo pocztowe należy złożyć w placówce pocztowej tego operatora, a doręczane w inny sposób – w urzędzie właściwej gminy, umieszczając zawiadomienie o tym w drzwiach mieszkania adresata lub w oddawczej skrzynce pocztowej ze wskazaniem gdzie i kiedy pismo pozostawiono, oraz z pouczeniem, że należy je odebrać w terminie siedmiu dni od dnia umieszczenia zawiadomienia. W przypadku bezskutecznego upływu tego terminu, czynność zawiadomienia należy powtórzyć.

3) art. 133 kodeksu postępowania karnego

Art. 133 1.  Jeżeli doręczenia nie można dokonać w sposób wskazany w art. 132, pismo przesłane za pośrednictwem operatora pocztowego w rozumieniu ustawy z dnia 23 listopada 2012 r. – Prawo pocztowe pozostawia się w najbliższej placówce pocztowej tego operatora pocztowego, a przesłane w inny sposób w najbliższej jednostce Policji albo we właściwym urzędzie gminy.

Jak wynika z powyższych przepisów:

  1. Założeniem prawa pocztowego jest to, że przykładowo zagubienie przesyłki lub niedojście jej do adresata, jest problemem nadawcy i to on powinien otrzymać narzędzia, służące do wyegzekwowania prawidłowej usługi od operatora pocztowego;
  2. Z kolei założeniem przyjętym w procedurach sądowych1 – niedoręczenie przesyłki jest problemem adresata. To on musi wykazać, że przesyłka nie została mu nigdy doręczona, ani awizowana.

 Co istotne – każdy z powołanych przepisów rozpatrywany w oderwaniu można uznać za uzasadniony i nadający się do stosowania. Prawo pocztowe reguluje bowiem relację między klientem a usługodawcą – adresat przesyłki w istocie jest tu osobą trzecią. Z kolei także założenia kodeksów postępowania cywilnego i karnego są zrozumiałe – zapobiegają chociażby celowemu nieodbieraniu korespondencji sądowej.

Dopiero połączenie tych regulacji prowadzi do rezultatów, które są trudne do zaakceptowania. Mamy bowiem dwie regulacje dotyczące tej samej kwestii, które stoją ze sobą w fundamentalnej sprzeczności.

Do czego bowiem prowadzi zestawienie dwóch wskazanych regulacji? Strona postępowania sądowego, której nie zostanie doręczona, ani awizowana przesyłka sądowa (np. odpis nakazu zapłaty czy zawiadomienia o rozprawie), ponosi na gruncie prowadzonego postępowania konsekwencje tego niedoręczenia (we wskazanych przykładach odpowiednio – uprawomocnienie się nakazu zapłaty lub brak możliwości uczestniczenia w rozprawie). Konsekwencje te mogą być drastyczne, w skrajnym przypadku mogą się równać pozbawieniu strony prawa do udziału w postępowaniu lub uprawomocnienia się niesłusznego orzeczenia.

Równocześnie jednak taka strona nie ma możliwości złożenia skutecznej reklamacji (która mogłaby okazać się istotna choćby na potrzeby wniosku o przywrócenie terminu) – ponieważ reklamacja jest niedopuszczalna z przyczyn, które stanowią jej podstawę: strona w końcu sama twierdzi, że przesyłki nie otrzymała, a zatem nie jest uprawniona do złożenia reklamacji. (Reklamację może za to złożyć sąd, który jednak co do zasady nie ma w tym interesu).

Oczywiście możliwe jest przekonanie sądu do złożenia reklamacji w ramach np. postępowania o przywrócenie terminu2 – ale oznacza to pozbawienie strony postępowania prawa decydowania o złożeniu reklamacji do usługodawcy (Zresztą zdarzają się też przypadki, że to sąd – mimo ukształtowania przepisów w opisany sposób – domaga się w ramach postępowania o przywrócenie terminu wykazania, że to strona złożyła reklamację do operatora pocztowego).

Dlaczego uznałem na wstępie przedstawione rozwiązania jako przykład z jednej strony przepisów fatalnych, z drugiej doskonałych? Są one fatalne ponieważ, w przypadku nieprawidłowego działania operatora pocztowego, pozbawiają one stronę możliwości obrony swoich praw. Są równocześnie doskonałe, ponieważ nie zawierają żadnej luki – nie pozostawiają miejsca na wątpliwości i wykładnię.

Porównanie tych przepisów nasuwa jeszcze jedną refleksję, która gdzieś umknęła w dyskusjach nad wyborem operatora pocztowego dla sądownictwa – w procesie tym pokutuje błędne przekonanie, że wyłącznym klientem operatora pocztowego są sądy oraz prokuratura. Oczywiście jest to prawda, ale niekompletna. Klientami operatora pocztowego obsługującego sądy, są bowiem także wszyscy uczestnicy postępowań sądowych. I tak właśnie powinni być traktowani – jako klienci, którzy mają prawa, a nie jako petenci, którzy mogą tylko prosić.

1 ale nie tylko – takie same zasady dotyczą też prawa materialnego, np. składania oświadczeń woli.

2 w przypadku, gdy nadawca jest podmiotem prywatnym, a przesyłka zawierała oświadczenie woli, sytuacja jest jeszcze trudniejsza – gdyż złożenie reklamacji byłoby najczęściej całkowicie sprzeczne z interesem nadawcy.

Możliwość komentowania Pocztowy „Paragraf 22” została wyłączona

Filed under Ogólne, Postępowanie sądowe

Audycja w TOK FM poświęcona e-sądowi

Z przyjemnością informuję, iż w ostatnią niedzielę byłem gościem audycji w radiu TOK FM, dotyczącej problemów z funkcjonowaniem e-sądu. Podczas dyskusji poruszane były także kwestie problemów z doręczeniami pism sądowych – co jest problemem szerszym, nie ograniczającym się do elektronicznego postępowania upominawczego.

 

Możliwość komentowania Audycja w TOK FM poświęcona e-sądowi została wyłączona

Filed under Ogólne

Przedawnienie roszczeń pokrzywdzonego w wypadku drogowym

Sąd Najwyższy w składzie 7 sędziów w dniu 29 października 2013 r. (sygn. III CZP 50/13) podjął następującą uchwałę:

​„Roszczenie pokrzywdzonego o naprawienie szkody, wynikłej ze zbrodni lub występku, wyrządzonej w okolicznościach uzasadniających odpowiedzialność cywilną posiadacza pojazdu mechanicznego lub kierującego pojazdem mechanicznym, których tożsamości nie ustalono (art. 98 ust. 1 pkt 1 i 2 w związku z art. 109a ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, jedn. tekst: Dz.U. z 2013 r., poz. 392 ze zm.), przedawnia się na podstawie art. 4421 § 2 k.c.”

Zgodnie z art. 4421 § 1 Kodeksu cywilnego roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym przedawnia się z upływem 3 lat od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie zobowiązanej do jej naprawienia, jednak nie później niż z upływem 10 lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę.

Jeżeli natomiast szkoda wynikła ze zbrodni lub występku, roszczenie o naprawienie szkody ulega przedawnieniu z upływem 20 lat od dnia popełnienia przestępstwa bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia (art. 4421 § 2 Kodeksu cywilnego).

W czym tkwiły wątpliwości?

W praktyce występowały rozbieżności w orzecznictwie w sprawach, w których nie udało się ustalić sprawcy wypadku komunikacyjnego. W sytuacji nieustalenia sprawcy wypadku, poszkodowany może dochodzić roszczeń od Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Rozbieżności w orzecznictwie polegały na tym, że część sądów uznawała 20-letni termin przedawnienia tylko wówczas, gdy sprawca został skazany. Co oczywiste w przypadku nieustalenia sprawy wypadku, nie było możliwe przeprowadzenie postępowania karnego ani skazanie sprawcy, a zatem poszkodowani w wypadkach spowodowanych przez takich sprawców byliby w znacznie mniej korzystnej sytuacji, ponieważ ich roszczenia przedawniałyby się co do zasady w terminie lat 3, nie dłużej niż 10 lat od dnia wypadku.

Zacytowana na wstępie uchwała Sądu Najwyższego wyjaśnia powyższe wątpliwości i zgodnie z nią roszczenia pokrzywdzonego w wypadku drogowym spowodowanym przez nieustalonego sprawcę przedawniają się w terminie 20 lat od dnia wypadku.

Możliwość komentowania Przedawnienie roszczeń pokrzywdzonego w wypadku drogowym została wyłączona

Filed under Ogólne, Postępowanie sądowe