Nierozpoznanie istoty sprawy

Niedawno minęło pięć lat od wprowadzenia do kodeksu postępowania cywilnego niepozornego przepisu, zgodnie z którym Zażalenie do Sądu Najwyższego przysługuje także w razie uchylenia przez sąd drugiej instancji wyroku sądu pierwszej instancji i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania (art. 394(1) § 1(1) k.p.c.). 

Założeniem wprowadzenia tej instytucji było przyspieszenie postępowań i zmiana praktyki sądów odwoławczych, jeśli chodzi o uchylanie wyroków i przekazywanie sprawy do ponownego rozpoznania sądom pierwszej instancji.

Wynikającą z przepisów zasadą jest to, że sąd odwoławczy rozpoznając apelację, powinien rozpoznać sprawę i wydać merytoryczne rozstrzygnięcie. Uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania sądowi pierwszej instancji powinno mieć miejsce tylko w sytuacjach wyjątkowych, takich jak wystąpienie przypadku nieważności postępowania, konieczność przeprowadzenia postępowania dowodowego w całości lub nierozpoznanie istoty sprawy przez sąd pierwszej instancji.

Uchylenie wyroku powinno być zatem wyjątkiem. Tymczasem praktyka, jaka ukształtowała się przed 2012 rokiem była zupełnie inna. W skrajnych przypadkach dochodziło do sytuacji, w których sąd odwoławczy uchylał wyrok i przekazywał sprawę sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania po to, aby przesłuchany został pojedynczy świadek (co miało być równoznaczne z „przeprowadzeniem postępowania dowodowego w całości”, choć w sprawie było już przesłuchiwanych kilku innych świadków).

Taka praktyka prowadziła do przyspieszenia postępowań przed sądami drugiej instancji (ponieważ w sądzie odwołwczym odbywała się piętnastominutowa rozprawa, po czym sprawą znowu zajmował się sąd pierwszej instancji), ale globalnie postępowanie ulegało przedłużeniu. Sprawa wracała do pierwszej instancji, musiałą odczekać na wyznaczenie terminu, potem od wydanego wyroku stronom znowu przysługiwała apelacja… która znowu mogła prowadzić do uchylenia wyroku. W jednej sprawie tego typu przeskakiwanie sprawy między instancjami może wystąpić wielokrotnie.

Przyznam, że kiedy wprowadzono możliwość złożenia zażalenia na wyrok uchylający sprawę do ponownego rozpoznania byłem sceptyczny co do skuteczności tej instytucji. Tymczasem okazało się jednak, że dość szybko przyniosła ona efekty – i sądy odwoławcze zaczęły o wiele wcześniej niż poprzednio przesłuchiwać świadków i przeprowadzać inne dowody, jeśli jest to konieczne.

Kiedy więc możemy spodziewać się uchylenia wyroku pierwszej instancji i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania?

W kwestii rozumienia pojęć „nierozpoznania istoty sprawy” i konieczności „przeprowadzenia postępowania dowodowego w całości” pomocne jest orzecznictwo wydawane przez Sąd Najwyższy na podstawie przepisu zacytowanego na początku tego wpisu:

W postanowieniu z dnia 9 marca 2017 roku (sygn. akt I PZ 33/16) Sąd Najwyższy wskazał, co oznacza „nierozpoznanie istoty sprawy”: do nierozpoznania istoty sprawy, o którym stanowi art. 386 § 4 k.p.c., dochodzi wtedy, gdy rozstrzygnięcie sądu pierwszej instancji nie odnosi się do tego, co było przedmiotem sprawy, gdy sąd ten zaniechał zbadania materialnoprawnej podstawy żądania albo merytorycznych zarzutów strony, bezpodstawnie przyjmując, że istnieje przesłanka materialnoprawna albo procesowa unicestwiająca roszczenie. Inaczej rzecz ujmując, sąd pierwszej instancji nie orzeka o istocie sprawy, gdy niezasadnie uwzględni zarzut braku legitymacji czynnej lub biernej bądź orzeknie o roszczeniu w stosunku do strony, której nie przysługiwała w danej sprawie legitymacja materialna (i procesowa), gdy bezpodstawnie uwzględni zarzut przedwczesności powództwa, przedawnienia lub prekluzji dochodzonego roszczenia albo nie rozpatrzy zarzutu pozwanego zmierzającego do oddalenia powództwa, np. zarzutu potrącenia, prawa zatrzymania, nieważności umowy – z powodu przeoczenia lub błędnego przyjęcia, że został on objęty prekluzją procesową.

Z kolei w uzasadnieniu postanowienia z dnia 1 marca 2017 roku (sygn. akt II PZ 29/16), dotyczącego przeprowadzenia postępowania dowodowego w całości Przesłanka uchylenia wyroku, jaką jest konieczność przeprowadzenia postępowania dowodowego w całości zachodzi jedynie wtedy, gdy merytoryczne rozpoznanie sporu przez sąd drugiej instancji wymagałoby przeprowadzenia przez ten sąd całego postępowania dowodowego. Jeżeli konieczne jest jedynie uzupełnienie braków postępowania dowodowego w określonej kwestii lub przeprowadzenie dowodów, które sąd pierwszej instancji bezpodstawnie pominął, nie zachodzi podstawa do uchylenia wyroku, gdyż sąd drugiej instancji, jako sąd merytoryczny, obowiązany jest na podstawie art. 382 k.p.c. uzupełnić postępowanie dowodowe w niezbędnym zakresie (por. np. postanowienie z dnia 16 listopada 2016 r., I PZ 20/16, LEX nr 2166374 i powołane w nim orzecznictwo).

Kiedy zatem uzasadnione będzie uchylenie wyroku?

Przykład

Powód wystąpił z pozwem, w którym żądał od pozwanego zapłaty za wykonane roboty budowlane. Do pozwu dołączył dokumenty uzasadniające roszczenie, wskazał świadków, złożył też wniosek o dopuszczenie i przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego.

Pozwany w odpowiedzi na pozew wskazał, że roboty częściowo nie zostały wykonane, a częsciowo były wykonane nieprawidłowo – na co przedstawił własnych świadków i dokumenty.

Poza tym podniósł zarzut przedawnienia.

Sąd okręgowy na pierwszej rozprawie oddalił powództwo – uznając, że roszczenie jest przedawnione.

Sąd tym samym zaniechał badania, czy między stronami w ogóle zawarta była umowa, czy jakiekolwiek roboty zostały przeprowadzone, jak określone było wynagrodzenie i jaka była wartość robót, wreszcie, czy roboty były przeprowadzone prawidłowo.

W apelacji powód skutecznie wykazał, że nie doszło do przedawnienia jego roszczenia.

W tej sytuacji sąd apelacyjny może uchylić zaskarżony wyrok i przekazać sprawę sądowi pierwszej instancji  do jej ponownego rozpoznania, ze względu na nierozpoznanie istoty sprawy (a równocześnie też konieczność przeprowadzenia postępowania dowodowego w całości).

Możliwość komentowania Nierozpoznanie istoty sprawy została wyłączona

Filed under Postępowanie sądowe, Zarzuty

Postępowanie uproszczone do 20 000 złotych

Ustawa o zmianie niektórych ustaw w celu ułatwienia dochodzenia wierzytelności, która oczekuje obecnie na podpis prezydenta, pośród wielu wprowadzanych zmian, przynosi także istotne rozszerzenie zakresu postępowania uproszczonego. Otóż zgodnie z nowymi przepisami, w postępowaniu uproszczonym mają być rozpoznawane sprawy o roszczenia wynikające z umów, jeżeli wartość przedmiotu sporu nie przekracza dwudziestu tysięcy złotych, a w sprawach o roszczenia wynikające z rękojmi, gwarancji jakości lub z niezgodności rzeczy sprzedanej konsumentowi z umową, jeżeli wartość przedmiotu umowy nie przekracza tej kwoty. 

Obecnie granicą jest kwota 10.000 złotych.

Równocześnie ustawa nie zmienia ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. Oznacza to, że (o ile nie zostaną dokonane dalsze zmiany przepisów) w dalszym ciągu najwyższą opłatą w postępowaniu uproszczonym będzie opłata w wysokości 300 złotych, przewidziana dla spraw o wartości przedmiotu sporu przekraczającej 7.500 złotych.

Oznacza to istotne obniżenie opłat. W przypadku roszczenia w wysokości 20.000 złotych rozpoznawanego na zasadach ogólnych, opłata sądowa wynosi 1.000 złotych (5% wartości roszczenia), tymczasem jeśli sprawa o tej wartości będzie rozpoznawana w postępowaniu uproszczonym, powód będzie zobowiązany do uiszczenia jedynie opłaty w wysokości 300 złotych.

Ustawa ma wejść w życie 1 czerwca 2017 roku.

 

Możliwość komentowania Postępowanie uproszczone do 20 000 złotych została wyłączona

Filed under Postępowanie sądowe, Zmiany przepisów

Przedawnienie z urzędu

Od pewnego czasu Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowuje rewolucyjną zmianę w systemie przedawnienia roszczeń. Zmiany mająby ć bardzo szerokie i obejmować skrócenie terminów przedawnienia, zmianę zasad dotyczących przerwania biegu przedawnienia, wreszcie – powrót do zasady, zgodnie z którą sąd będzie z urzędu uwzględniał przedawnienie roszczenia.

Po co jest przedawnienie

Jak wiele instytucji prawnych przedawnienie ma wielu wrogów i budzi wiele emocji. W pewnym uproszczeniu wygląda to tak:

  • wierzyciel, którego roszczenie się przedawniło jest tym oburzony i uważa, że termin przedawnienia jest stanowczo zbyt krótki;
  • dłużnik – pozwany o roszczenie sprzed wielu lat (ale jeszcze nieprzedawnione) ocenia jako skandaliczne, że termin przedawnienia jest tak długi.

Oczywiście każdy patrzy na sprawę przez pryzmat swoich interesów. Przepisy natomiast powinny uwzględniać potrzeby wszystkich stron.

Dlaczego przedawnienie jest potrzebne? Tu odpowiedź jest prosta – niezależnie od tego, jak zapatrujemy się na tę kwestię pod względem etycznym czy wręcz moralnym (zasada, że długi należy spłacać) w grę wchodzi aspekt czysto praktyczny. Upływ czasu powoduje, że udowodnienie pewnych okoliczności staje się bardzo utrudnione lub wręcz niemożliwe. Gdyby nie przedawnienie, w istocie należałob bez końca przechowywać dowody wykonania zobowiązań, a każdy musiałby w domu, czy biurze mieć segregatory wypełnione potwierdzeniami przelewów za rachunek za prąd sprzed trzydziestu lat.

Z drugiej oczywiście strony termin przedawnienia nie powinien być za krótki (z wyjątkiem pewnych szczególnych kategorii roszczeń) – z różnych powodów wierzyciel może nie chcieć podejmować działań formalnych przeciwko dłużnikowi od razu. Typową sytuacją jest przypadek, gdy wierzyciel i dłużnik pozostają w stałych relacjach, a dłużnik znajduje się w przejściowych kłopotach finansowych. W takiej sytuacji podejmowanie działań zmierzających do przerwania biegu przedanienia mogłoby popsuć skądinąd dobre relacje między stronami.

Jak jest obecnie?

W razie sporu sądowego przedawnienie uwzględniane jest wyłącznie na zarzut podniesiony przez dłużnika. W przypadku niepodniesienia takiego zarzutu – sąd nie rozważa w ogóle kwestii przedawnienia (nawet jeśli roszczenie jest w oczywsity sposób przedawnione.

Jest kilka uzasadnień dla takiego modelu, z których najważniejsze to:

  • kontradyktoryjność postępowania – od wielu lat kolejne nowelizacje kodeksu postępowania cywilnego zmierzały do zwiększenia kontradyktoryjności i rezygnacji z paternalistycznego modelu postępowania sądowego;
  • założenia, że dłużnik może nie chcieć skorzystać z przedawnienia – np. dlatego, że uważa, że roszczenie jest niezasadne od samego początku i chce się bronić „merytorycznie”.

Równocześnie model ten ma swoje negatywne strony:

  • niska świadomoś prawna – kultura prawna nie stoi w Polsce na najwyższym poziomie. Co prawda internet huczy od stron z różnego rodzaju poradami prawnymi, jednak równocześnie dominującą postawą jest „Nie będę odbierać listu z sądu i od komornika to nie będzie problemu”. Brak wiedzy na temat swoich praw jest powszechny, co powoduje że w pewnej grupie spraw zarzut przedawnienia nie jest podnoszony ze względu na zwyczajny brak wiedzy;
  • źle działający system doręczeń zastępczych – który powoduje, że nieraz opłacalne jest wnoszenie powództw o przedawnione roszczenia (zwłaszcza przy wykorzystaniu e-sądu) licząc na to, że pozwany nie odbierze korespondencji i uprawomocni się nakaz zapłaty.

Co zmieni uwzględnianie przedawnienia z urzędu?

Nowy model będzie miał w założeniu przeciwdziałać tym patologiom (podobnie jak wcześniejsze wprowadzenie ograniczenia możliwości dochodzenia roszczeń w elektronicznym postępowaniu upominawczym).

Równocześnie będzie powodował dodatkowe obciążenie sądów poprzez konieczność ustalania od kiedy zaczyna biec termin przedawnienia (ponieważ nie zawsze będzie to oczywiste na podstawie przedstawionych przez powoda twierdzeń i dowodów). Nowe rozwiązanie na pewno może wpłynąć na przedłużenie pierwszego (upominawczego) etapu spraw o zapłatę.

Z punktu widzenia praktyki nie oceniałbym natomiast tej zmiany, ani jako jednoznacznie dobrej, ani jako jednoznacznie złej. Po prostu będziemy mieli do czynienia z nowym (choć równocześnie starym) modelem, do którego wszystkie strony będą musiały się przystosować. O wiele bardziej doniosły skutek będą miały moim zdaniem pozostałe elementy nowelizacji – szczególnie skrócenie podstawowego okresu przedawnienia z 10 do 6 lat, skrócenie okresu na egzekwowanie roszczenia stwierdzonego prawomocnym wyrokiem, czy wreszcie wprowadzenie zasady, że wszczęcie postępowania sądowego nie prowadzi do przerwania biegu przedawnienia ale jedynie do wstrzymania zakończenia jego biegu – to w tych zmianach kryje się prawdziwa rewolucja.

Sama nowelizacja jest też bardzo wyraźnym zwrotem względem dominującej co najmniej od kilkunastu lat tendencji zwiększania kontradyktoryjności procesu cywilnego. W tym kontekście należy się spodziewać dalszych zmian zmierzających do wzmocnienia pozycji słabszych (czy to ekonomicznie, czy to przez brak kompetencji) uczestników postępowań sądowych.

Możliwość komentowania Przedawnienie z urzędu została wyłączona

Filed under Ogólne, Postępowanie sądowe, Terminy, Uncategorized, Zarzuty, Zmiany przepisów

Skarga o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku

Dwuinstancyjność postępowania sądowego jest dość powszechnie uważana za jedną z podstawowych gwarancji prawa do sądu. W polskim porządku prawnym znajduje ona oparcie w przepisach Konstytucji, która stanowi, iż Postępowanie sądowe jest co najmniej dwuinstancyjne.

„Na papierze” zasada ta jest bardzo klarowna. Akceptujemy, że rozpoznający sprawę sędzia jest tylko człowiekiem, a zatem może się pomylić. Aby zminimalizować ryzyko i koszt tych pomyłek, pozwalamy zatem stronie zakwestionować wyrok i odwołać się do sądu wyższej instancji.

Gdy zapytać prawników „Ile instancji powinno mieć postępowanie sądowe”, znakomita większość z nich odpowie zapewne, że dwie instancje to optymalne rozwiązanie. Gdyby sądownictwo było jednoinstancyjne, strona nie miałaby szansy na zakwestionowanie niesprawiedliwego wyroku. Z kolei, gdyby wprowadzić więcej instancji – doszłoby do przedłużania postępowań sądowych i całkowitej już niesprawności sądownictwa. Dwie podstawowe instancje uznaje się tu za rozsądny kompromis między sprzecznymi zasadami.
Sytuacja mogłaby się przedstawiać radykalnie inaczej, gdyby to samo pytanie „Ile instancji powinno mieć postępowanie sądowe” zadać klientom sądów kiedy wychodzą z sali sądowej po ogłoszeniu wyroku, odpowiedzi byłyby prawdopodobnie radykalnie odmienne:
  • wygrywający odpowiedzieliby, że „już wystarczy i ani jednej więcej”;
  • przegrywający – że „jeszcze jedną”.

W praktyce dla niezadowolonej strony dwie instancje to stanowczo niewystarczająca liczba.

Stara prawnicza mądrość głosi, że  z każdego wyroku sądu jedna strona jest niezadowolona  – prawda jest jednak taka, że bardzo często z wyroku niezadowolone są obie strony. Jeśli toczące się przed sądem postępowanie nie jest bardzo prostą sprawą o zapłatę – wówczas nawet wygrywający znajdzie w wyroku coś z czego będzie niezadowolony.
Efektem jest dość powszechne poszukiwanie sposobów na doprowadzenie do rozpoznania sprawy przez „trzecią instancję”.

Konstytucja przewiduje „co najmniej dwuinstancyjność”, a kodeks postępowania cywilnego? Oprócz dwóch podstawowych instancji, mamy:

  • skargę kasacyjną;
  • zażalenia do Sądu Najwyższego na orzeczenie Sądu drugiej instancji uchylające sprawę do ponownego rozpoznania;
  • skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku;
  • czy wniosek o wznowienie postępowania.

Powyższe możliwości mają złagodzić rygorystyczność dwuinstancyjności – w końcu sąd odwoławczy również popełnia błędy.

Skarga kasacyjna jest najbliższa „trzeciej instancji” (chociaż zaskarżenie do Sądu Najwyższego ma swoje istotne odrębności), jednak w wielu sprawach nie przysługuje.

Nawet jeśli nie ma możliwości złożenia skargi kasacyjnej, osoby niezadowolone z wyroku sądu drugiej instancji poszukując możliwych rozwiązań zmiany swojej sytuacji, nieraz dowiadują się o istnieniu skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia.

Mocna nazwa – „niezgodność z prawem” i możliwość zakwestionowania prawomocnego wyroku to najczęściej wszystko, czego potrzebuje taka osoba, żeby z entuzjazmem sięgnąć po opisaną skargę.

Tymczasem trzeba pamiętać, że celem skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem nie jest uchylenie prawomocnego wyroku. Skarga jest instrumentem służącym osobie, której została wyrządzona szkoda wskutek wydania orzeczenia naruszającego przepisy prawa materialnego lub postępowania.

Celem skargi jest uzyskanie orzeczenia, które potwierdzi, że wyrok był niezgodny z prawem, dzięki czemu poszkodowany będzie mógł domagać się odszkodowania od Skarbu Państwa – jednak pierwotny wyrok (z drobnymi wyjątkami – pozostaje w mocy.

Przykład

Po rozpoznaniu apelacji Sąd Okręgowy zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że zasądził od Jana Kowalskiego na rzecz spółki X Sp. z o. o. kwotę 20 tysięcy złotych.

Wyrok był już prawomocny i wykonalny, więc Jan Kowalski zapłacił powyższą kwotę na rzecz przeciwnika, jednak ponieważ nie zgadzał się z wyrokiem, złożył skargę o stwierdzenie niezgodności wyroku Sądu Okręgowego z prawem.

Sąd Najwyższy uznał skargę i stwierdził niezgodność tego wyroku z prawem.

Jan Kowalski ma w tej sytuacji możliwość domagania się od Skarbu Państwa odszkodowania spowodowanego wydaniem niezgodnego z prawem orzeczenia, natomiast nie może domagać się zwrotu zapłaconej kwoty bezpośrednio od spółki X Sp. z o. o.

Trzeba jednak pamiętać, że skarga nie jest rozwiązaniem wszelkich niesprawiedliwości i z założenia jest ukierunkowana na usuwanie tylko najbardziej jaskrawych nieprawidłowości, o czym przypomniał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 13 stycznia 2017 roku (sygn. akt III CNP 3/16). W wyroku tym Sąd Najwyższy uznał, że jeśli sąd mógł wybrać jedną z kilku możliwych wykładni przepisów, to wówczas nie można stawiać mu zarzutu, że wybrał jeden z możliwych poglądów: Na rzecz każdego ze wskazanych poglądów można powoływać rzeczową argumentację, na co wskazują wypowiedzi nauki i judykatury (…). Sądy pierwszej i drugiej instancji przyjęły więc jedną z możliwych wykładni właściwych przepisów, wobec czego nie można na tej podstawie stwierdzić niezgodności z prawem wyroku.

Trzeba przy tym pamiętać, że  w prawie niemal na każdy temat można znaleźć rozbieżne orzecznictwo i poglądy przedstawicieli doktryny. W połączeniu z drugim ograniczeniem – z tym, iż skargi nie można oprzeć na nieprawidłowych ustaleniach dotyczących faktów oraz oceny dowodów – skarga o stwierdzenie niezgodności z prawem jest instrumentem o bardzo wąskim zastosowaniu, a nie uniwersalną drogą do trzeciej instancji, jak życzyłoby sobie wiele osób niezadowolonych z orzeczeń sądów.

Możliwość komentowania Skarga o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku została wyłączona

Filed under Ogólne, Orzecznictwo, Postępowanie sądowe, Uncategorized

Czy kolejne zawezwanie do próby ugodowej także przerywa bieg przedawnienia?

Zawezwanie do próby ugodowej jest bardzo chętnie wykorzystywaną w praktyce instytucją procesową. Wbrew pierwotnym założeniom tej regulacji, celem zawezwania do próby ugodowej przeważnie nie jest zawarcie ugody (do niej dochodzi bowiem bardzo rzadko), ale przerwanie biegu przedawnienia roszczenia.

Nie budzi wątpliwości, że złożenie pierwszego zawezwania do próby ugodowej przerywa bieg terminu przedawnienia. W orzecznictwie pojawiają się natomiast wątpliwości odnośnie kolejnych zawezwań do próby ugodowej dotyczących tego samego roszczenia. Często zdarza się bowiem, że strona – nie decydując się na wniesienie pozwu, ale nie chcąc doprowadzić do przedawnienia roszczenia – ponawia składanie kolejnych zawezwań.

W jednej ze spraw Sąd Apelacyjny uznał, że drugiego zawezwania do próby ugodowej nie można już traktować jako czynności, o której mowa w art. 123 § 1 pkt 1 kodeksu cywilnego (tj. czynności przed sądem przedsięwziętej bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia), ponieważ została ona podjęta jedynie w celu doprowadzenia do przerwy biegu przedawnienia, a nie bezpośrednio w celu wskazanym w tym przepisie.

W ocenie Sądu, już po pierwszym zawezwaniu do próby ugodowej powódka miała pełną świadomość, że pozwana nie zaspokoi jej roszczeń oświadczając, że nie zawrze ugody. W konsekwencji Sąd Apelacyjny uznał, że powódka nie miała racjonalnych podstaw do przyjęcia, iż kolejne zawezwanie do próby ugodowej, w tożsamym zakresie objętym pierwotnym zawezwaniem, będzie czynnością przedsięwziętą w celu określonym w art. 123 § 1 pkt 1 kodeksu cywilnego, tj. dającą realną szansę na zawarcie ugody, a nie zmierzającą wyłącznie do przerwania biegu przedawnienia, zwłaszcza wobec przytoczenia w drugim zawezwaniu tych samych okoliczności co w pierwszym zawezwaniu do próby ugodowej.

Sąd Najwyższy1 stwierdził jednak, że uznanie przez Sąd Apelacyjny, iż drugie zawezwanie do próby ugodowej zostało podjęte jedynie w celu przerwania biegu przedawnienia było co najmniej przedwczesne.

Nie ma racjonalnych podstaw do przyjęcia wykładni, że drugie (czy kolejne) zawezwanie do próby ugodowej nie zmierza bezpośrednio w celu wskazanym w art. 123 § 1 pkt 1 kodeksu cywilnego, a celem takiego kolejnego zawezwania zawsze będzie jedynie przerwanie biegu przedawnienia.

Kolejne zawezwanie do próby ugodowej jest bowiem taką czynnością, która może wywołać skutek przewidziany w art. 123 § 1 pkt 1 kodeksu cywilnego, ale jedynie wówczas, jeżeli w okolicznościach stanu faktycznego zaistnieje podstawa do oceny, że czynność tę przedsięwzięto bezpośrednio w celu wskazanym w tym przepisie. Brak jest zatem podstaw do formułowania generalizujących ocen, że celem każdego kolejnego zawezwania do próby ugodowej jest jedynie przerwanie biegu przedawnienia, ponieważ nie można także wykluczyć wystąpienia i takiego skutku prawnego, ale tylko w sytuacji, w której okaże się, że bezpośrednim celem przedsięwzięcia także kolejnego zawezwania do próby ugodowej, zbliżonego przecież do wszczęcia mediacji, nie było jednak dochodzenie lub ustalenie albo zaspokojenie lub zabezpieczenie roszczenia.

Zawezwanie do próby ugodowej jest więc czynnością przerywającą bieg przedawnienia, jeżeli stanowczo nie ustalono, że przedsięwzięto ją bezpośrednio w innym celu niż wskazany w art. 123 § 1 pkt 1 kodeksu cywilnego.

Z powyższego wyroku wynika zatem, że nie można z góry założyć, iż drugie (lub kolejne) zawezwanie do próby ugodowej zmierza wyłącznie do przerwania biegu przedawnienia (a wówczas nie nastąpi skutek w postaci przerwania tego biegu), lecz powinno to zostać wykazane w postępowaniu. W konsekwencji liczenie na przerwanie biegu przedawnienia poprzez złożenie kolejnego zawezwania może okazać się w konkretnej sprawie ryzykowne i nie doprowadzić do przerwania biegu przedawnienia, jeżeli zostanie ustalone, że jedynym celem strony było właśnie przerwanie biegu przedawnienia.

 

1 Wyrok Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 28 stycznia 2016 r., sygn. III CSK 50/15

Możliwość komentowania Czy kolejne zawezwanie do próby ugodowej także przerywa bieg przedawnienia? została wyłączona

Filed under Postępowanie sądowe, Ugoda, Windykacja

Reprezentacja spółki przez kuratora zamiast zarządu

Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 17 grudnia 2015 roku1 odpowiedział na pytanie, czy wskutek udzielenia przez sąd pierwszej instancji zabezpieczenia roszczenia o stwierdzenie nieważności (ewentualnie o uchylenie) uchwał walnego zgromadzenia spółki z ograniczoną odpowiedzialnością poprzez wstrzymanie wykonalności uchwały o odwołaniu dotychczasowego członka zarządu oraz uchwał o powołaniu nowego członka zarządu, uprawnionym do wniesienia zażalenia na postanowienie o udzieleniu zabezpieczenia w imieniu spółki oraz do reprezentowania jej w postępowaniu zażaleniowym jest zarząd w nowym czy też w dotychczasowym składzie.

Sąd Najwyższy uznał, że zarząd (ani w starym ani w nowym składzie) nie może działać za spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością w postępowaniu o udzielenie zabezpieczenia, którego przedmiotem jest roszczenie osoby odwołanej z zarządu o uchylenie lub stwierdzenie nieważności uchwał zgromadzenia wspólników o zmianach w składzie zarządu. W takim przypadku ma zastosowanie art. 253 § 2 k.s.h., zgodnie z którym jeżeli zarząd nie może działać za spółkę, a brak jest uchwały wspólników o ustanowieniu pełnomocnika, sąd właściwy do rozstrzygnięcia powództwa wyznacza kuratora spółki.

Tym samym spółkę powinien reprezentować w takim postępowaniu kurator wyznaczony przez sąd, a nie zarząd.

 

1 sygn. III CZP 91/15

Możliwość komentowania Reprezentacja spółki przez kuratora zamiast zarządu została wyłączona

Filed under Postępowanie sądowe, Zabezpieczenie

Przecież to oczywiste

Gdybym miał sporządzić listę grzechów głównych osób biorących udział w postępowaniu sądowym i prowadzących do najbardziej spektakularnych porażek, bez wątpienia na pierwszym miejscu znalazłoby się przekonanie, że sprawa jest oczywista.

Z jednej strony trudno się dziwić, że ten błąd jest popełniany tak masowo – w końcu to naturalne, że człowiek uważa, że ma rację, a skoro patrzy na wszystko ze swojej perspektywy, to ta racja też wydaje się oczywista. Podobnie jak naturalne jest negowanie i ignorowanie racji przeciwnika – to zupełnie normalny mechanizm w sytuacji konfliktu, który pozwala nam z jednej strony czuć się lepszymi, z drugiej – bardziej stanowczo bronić swoich racji.

Tymczasem decydując się na wzięcie udziału w postępowaniu sądowym (czy też będąc do tego zmuszonym, jeśli jest się pozwanym) – warto spojrzeć na całą sprawę z boku i zastanowić się nad nią, a przynajmniej spróbować dokonać jej zobiektywizowanej oceny.

Patrząc z własnego punktu widzenia, dla strony postępowania sądowego często jest oczywiste, że druga strona jest nieuczciwa, nie ma racji, domaga się zapłaty kwot, które są nienależne (albo przeciwnie – odmawia zapłaty kwot, które są oczywiście należne). To przekonanie może być prawdą (druga strona faktycznie może nie mieć racji i nawet świetnie może zdawać sobie z tego sprawę), ale może też być fałszywe (obie strony są przekonane, wręcz „wiedzą” że „ten drugi jest oszustem”). Przy czym źródła tego przekonania mogą być różne – poczucie skrzywdzenia, informacje pochodzące z trzeciej ręki, nieoficjalne rozmowy. Może to być nawet zwyczajny brak wiedzy – przykładowo pozwany skorzystał z usług powoda, bo chciał uzyskać określony efekt, gdy tymczasem usługi powoda dotyczyły czegoś zupełnie innego i rezultat, o jaki chodziło powodowi nigdy nie znajdował się w ich zakresie.

Niezależnie od przyczyny, rezultat często jest ten sam – strona wyrusza do sądu uzbrojona przede wszystkim w przekonanie, o własnej słuszności, która jest widoczna na pierwszy rzut oka. Ponieważ sprawa jest „oczywista”, strona nie kłopocze się zgromadzeniem i przedstawieniem spójnego materiału dowodowego.

Co tymczasem widzi sąd? W najlepszym wypadku kilka dokumentów, zeznanie jednego świadka, który nie ma pojęcia o sprawie i zeznanie strony, która nie potrafi przekonująco uzasadnić swoich twierdzeń; w dodatku druga strona w całości zaprzecza temu i tak szczątkowemu materiałowi dowodowemu.

Przypomnijmy – sąd nie wie nic więcej ponad to, co przedstawiły strony postępowania. Sąd nie brał udziału w rozmowach pozwanego z powodem, nie słyszał zapewnień składanych przez powoda pozwanemu (albo odwrotnie); nie dochodziły do niego plotki o tym, że pozwany jest oszustem. Sąd wie tylko to, co zostało mu przedstawione i tylko to może ocenić. Jeśli pozwany zeznaje spójnie i konsekwentnie, a powód zaprzecza sam sobie w każdym kolejnym zdaniu tylko dlatego, że jest zdenerwowany i nie rozumie części zadawanych mu pytań, a równocześnie brak jest jakichkolwiek innych dowodów, które mogłyby wpłynąć na ocenę tych twierdzeń, sąd dojdzie do wniosku, że pozwany jest wiarygodny, a powód nie.

Wiele spraw jest przegrywanych z kretesem właśnie dlatego, podczas gdy chłodne spojrzenie z boku jednoznacznie pokazałoby, że tak naprawdę z wiarygodnego materiału przedstawionego sądowi wynika bardzo niewiele albo dokładnie nic nie wynika. I w efekcie okazuje się, że jedynym istotnym dowodem jest zeznanie strony – a niestety tu w grę wchodzi kolejny błąd „mam rację, więc jak wszystko powiem, to będzie oczywiste”. Tymczasem w przesłuchaniu okazuje się, że dla postronnego obserwatora (jakim jest sąd) takie zeznania okazują się zbiorem gołosłownych twierdzeń, za których wiarygodnością nic nie przemawia.

Warto się nad tym zastanowić, decydując się na wniesienie pozwu albo przygotowując się do złożenia odpowiedzi na pozew lub sprzeciwu od nakazu zapłaty. Warto spojrzeć na dowody obiektywnie – czy naprawdę kartka z nabazgranymi kilkoma liczbami i nieczytelnym podpisem, jest istotnym i mocnym dowodem? Czy świadek rzeczywiście coś wie o sprawie? Komu ja dałbym wiarę, gdybym nic nie wiedział i musiał bez uprzedzeń, obiektywnie ocenić przedstawione materiały?

Podstawą powinno być zatem zgromadzenie i przedstawienie dowodów potwierdzających nasze stanowisko, a nie opieranie się na przekonaniu, że wystarczy tylko część tego materiału. Rezygnacja z przedstawienia części świadków, czy złożenia wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego, w wielu przypadkach może przesądzić o przegraniu słusznej skądinąd sprawy. Podobnie zresztą jest z ograniczeniem się do pojedynczego zarzutu (nawet bardzo mocnego jak zarzut przedawnienia) – podniesienie takiego zarzutu i rezygnacja z merytorycznego przedstawienia swojego stanowiska jest równie często popełnianym błędem.

Oczywiście nie zawsze możliwe jest zgromadzenie pełnego czy lepszego materiału dowodowego – jednak rzetelna odpowiedź na te pytania, pozwala przynajmniej ocenić jaka jest rzeczywista pozycja w danym sporze i uniknąć bolesnego rozczarowania związanego z przegraniem sprawy, która przecież była „oczywista”.

Możliwość komentowania Przecież to oczywiste została wyłączona

Filed under Ogólne, Postępowanie sądowe, Uncategorized